Sławomir Mikawoz i jego malarstwo
Desant Kazimierza Dolnego na Radzyń trwa…
Każde kolejne spotkanie z artystą przyjeżdżającym z Kazimierza Dolnego przynosi coś innego. Tym razem był to Sławomir Mikawoz i jego malarstwo – ekspresyjne, odważne, momentami bardzo zaskakujące.
Lubię patrzeć na obrazy nie tylko przez pryzmat tego, co przedstawiają. Interesuje mnie przede wszystkim jak powstają. U Sławomira Mikawoza bardzo wyraźnie widać gest. Ruch ręki, energię, decyzję. Sam artysta opowiadał, że jego pierwsze próby malarskie były właściwie czystą ekspresją, a dopiero później pojawiały się kontury, kształty i próba porządkowania tego, co zostało wcześniej wyrzucone na płótno.
I chyba właśnie dlatego jego obrazy mają w sobie tyle życia.
Są pejzaże, ale są też postacie. Tyle że u Mikawoza granica między jednym a drugim szybko zaczyna się zacierać. Fragment ludzkiego ciała może stać się częścią krajobrazu, a pejzaż zaczyna przypominać żywy organizm. Nic nie jest do końca oczywiste.
Szczególnie mocno działają na mnie przedstawienia kobiet. Wielkoformatowe, pełne, mocne sylwetki przywołują skojarzenie z Wenus z Willendorfu – z czymś pierwotnym, naturalnym i bardzo prawdziwym. To nie są postacie, które po prostu „pozują”. One mają w sobie siłę żywiołu.
A potem przychodzi zaskoczenie.
Aerograf.
Patrzymy i przez chwilę zastanawiamy się, czy to jeszcze malarstwo, czy już fotografia. Realistyczne przedstawienia potrafią naprawdę zmylić. Dopiero zbliżenie, światło, faktura i świadomość, że patrzymy na obraz, przywracają właściwą perspektywę.
I chyba właśnie to najbardziej lubię w tej wystawie – nie pozwala przejść obok obojętnie. Raz przyciąga gestem i kolorem, innym razem realizmem, a jeszcze innym każe zatrzymać się przy formie.
Sławomir Mikawoz nie próbuje zamknąć się w jednej technice ani jednym sposobie patrzenia. I dobrze. Dzięki temu jego malarstwo pozostaje żywe, nieprzewidywalne i bardzo osobiste.
Sławomir Mikawoz – „Malarstwo”
Pałac Potockich w Radzyniu Podlaskim.
Kolejne spotkanie w ramach Desantu Kazimierza Dolnego na Radzyń za nami. I kolejny raz mam poczucie, że sztuka potrafi zrobić coś bardzo prostego – zatrzymać człowieka na dłużej przed obrazem.
Warto tu zajrzeć. Naprawdę.
Kurator wystawy – Arkadiusz Kulpa
TeeM
fot. Tomasz Młynarczyk/ROK











